Dlaczego stacja radiowa ma inną częstotliowść w różnych miastach? Czy to nie denerwujące?

Okazuje się, że to nie wina urzędników przyznających koncecje i rozdzielających złośliwie częstotliowści.

To konieczość wynikająca z fizyki fal radiowych. Otóż fale ultrakrótkie, na których nadają stacje radiowe, mają mały zasięg – możemy dobierać np. drugi program Polskego Radia tylko kilkadzisiąt kilometrów od nadajnika (oczywiście pod warunkiem, że jest to porządny nadajnik umieszczony na wysokim maszcie albo wieżowcu).

Z innymi rodzajami fal takich kłopotów nie ma. Fale długie mają zdolność uginania się o przenoszenia sygnału hen daleko. Z kolei fale krótkie odbijają się od jonosfery (warstwy atmosfery znajdującej się na wysokości 50-60 km), więc możemy tak wycelować nadajnik, żeby nasz sygnał dotarł naprawdę daleko.

Wracając do naszych codziennych fal ultrakrótkich, gdyby np takie Radio Zet miało jedną częstotliowość w całej Polsce, na obszarach, do których dochodziłby sygnał z dwóch nadajników – a takich obszarów nie jest mało – dźwięk byłby bardzo zakłówcony przez nakłada się tych sygnałów. Żeby tego uniknąć częstoliwości, na których nadawany jest ten sam program przez sąsiadujące nadajniki, muszą być inne.

I stąd cała niewygoda kręcenia gałką na wakacjach w radiu wziętym z domu.